ECO klub Finka – wywiad

Magdalena Rzepecka „Rzepa” wraz ze swoją przyjaciółką są pomysłodawczyniami nowatorskiej uprecyklingowej klubo-kawiarni. Tutaj wszystko jest twórcze i kreatywnie skonstruowane, np. stoły wykonane są z eropalet, a serwetniki ze starych dyskietek do PC – nic się nie marnuje. Można powiedzieć, że z niczego powstaje coś niemalże na oczach klientów. Podawana w „Fince” kawa wypalana jest bezpośrednio w krakowskiej palarni, aby była jak najbardziej doskonała w smaku. Magdalena każdego dnia stara się żyć w zgodzie z naturą. To właśnie dzięki takiemu stylowi życia udało jej się utworzyć rewelacyjny gastronomiczny eco-biznes.

Zdjęcie niedostępne

Magdaleno, skąd się u Ciebie wzięło zamiłowanie do uprecyklingu? Co się ku temu przyczyniło?

Myślę, że dom, w którym wyrastałam, w którym nie wyrzucało się sprzętów, wszystko „miało się przydać” i do czegoś służyło, wszystko dało się naprawić, uważało się na to ile zużywa się wody i ile prądu. Nie cierpiałam tego jako dziecko, dziś widzę to zupełnie inaczej. Strych i garaż moich Rodziców są kopalnią pomysłów lepszą niż Roban.

Później doświadczenie życia w wielkim europejskim mieście, funkcjonowanie w społeczeństwie o wysokiej świadomości społecznej w dziedzinie ochrony środowiska, w którym recycling, świadome zużycie energii, wody było codziennością.

A na sam koniec oryginalność, Finka powstawała w czasie, gdy na krakowskim rynku już wszystko się wydarzyło, nie chcieliśmy być kopią nikogo z naszych sąsiadów, up-recycling gwarantował nam niepowtarzalność. Bo któż ma krzesła z kaset magnetofonowych, pufy z tektury czy pojemniki na serwetki ze starych dyskietek?

Jesteś kobietą, która szanuje to, co nam daje natura. Czy taki eco styl gości w Twoim życiu od najmłodszych lat? W jaki sposób mała „Rzepa” dbała o środowisko?

Chyba naturalnie, odpowiedziałam na to w poprzednim pytaniu.

Mama kazała mi gasić światło, uczyła nas zakręcać wodę przy myciu zębów, używać ponownie sprzętów. To były zwykłe rzeczy, bardziej wynikały z szacunku do natury i tego co dostajemy od życia niż oszczędności. Nie mówiło się wtedy o ochronie środowiska, po prostu chodziło się na zakupy z parcianą siatka, zbierało worki PCV i używało ich ponownie, zbierało się kobiałki na jajka i chodziło z nimi do sklepu.

Podoba mi się to, że potrafisz stworzyć coś z niczego, że nawet przedmioty, których inni ludzie się pozbywają, znajdują u Ciebie nowy wizerunek, nabierają nowych kształtów i barw. Skąd czerpiesz na to wszystko inspiracje?

To nie ja do końca jestem kreatorem wszystkich up-recyclingowych nowości w Fince. Prekursorem jest moja siostra Karolina, która pierwsza pokazała mi wielokrotne zastosowanie euro-palety. Wiele z up-recyclingowych realizacji powstało i powstaje z inicjatywy Irka, mojego drugiego pół, który jest osobowością niezwykle twórczą i kreatywna. To on jest naszą finkową kopalnią pomysłów. Sporą cześć codziennych up-recyclingów tworzy zespół Finki z wiodącymi w tym temacie Hanią i Wera.

Muszę przyznać, że up-recycling jest zaraźliwy, że często zdarza się, że jakiś przedmiot, opakowanie wpada w nasze ręce i spontanicznie znajduje zastosowanie, zyskuje drugie życie i to jest boskie, bo to oznacza, że Finka Team myśli up-recyclingowo, tak na co dzień.

Przyznam, że klub „Finka” jest wyjątkowym miejscem spotkań. W jakich okolicznościach zrodził się w Tobie pomysł na coś tak innowacyjnego, a zarazem niesamowicie praktycznego?

Gastronomia jest moim zawodem, który uprawiam z własnego wyboru, po prostu nie wyobrażam sobie siebie w innej roli. Próbowałam robić inne rzeczy, zupełnie bez powodzenia. Z tego też wynika fakt posiadania klubu, nie mogłam być dożywotnio barmanką, a moje próby zmiany pracy, w kierunkach zgodnych z wykształceniem zawsze kończyły się frustracją. Dlaczego Finka stała się up-recyclingowa trochę dlatego, że nasze życie jest takie, a trochę, jak to w życiu bywa z przypadku. Kiedy negocjowaliśmy prawo do lokalu, dwóch projektantów pracowało nad wystrojem wnętrza. Oba projekty, choć bardzo interesujące nie trafiły w nasze gusta. Z impasu ocaliła nas wspomniana wcześniej moja siostra Karolina, która przyniosła info o tym jak można użyć euro-palet w wystroju wnętrz. To dla odmiany absolutnie trafiło w nasze serca, później pojawiło się wiele wątków dopełniających projekt i tak powstała Finka.

Można więc powiedzieć, że jesteś kobietą biznesu. Z tego co wiem, to „Finka” jest zasługą wielu ludzi. Jak wyglądały początki Waszej „Finkowej” przygody?

Źródłem tego konceptu jest studencka przyjaźń moja i Tity. Ja jestem gastronomem, Tita jest „skazana na sukces” z tego duetu mogła powstać tylko i wyłącznie „skazana na sukces knajpa” :):):). I tak to sobie obmyśliłyśmy. Dokładnie w rok przed powstaniem Finki, siedziałyśmy sobie na werandzie, daleko za miastem i rozprawiałyśmy o tym co by było gdyby. Później znalazłyśmy lokal, a dziś rozmawiamy o tym co jest.

Gdybyś miała opisać „Finkę” osobie niewidomej, jakbyś to zrobiła? Jakich słów użyłabyś, aby jak najdokładniej zobrazować klimat i wygląd przestrzenny „Finki”?

Jest ciepło, jasno, kolorowo. Można poczuć przyjemny dotyk surowego drewna i miękkie pluszowe sofy. Można rozsiąść się na płóciennych hamakach lub pufach z recyclingowej tektury. Na jasnych ścianach niewielkiego wnętrza wiszą obrazy zaprzyjaźnionej artystki – pozostałość po wernisażu o wymownym tytule „Kolorofon”. Chyba tak najchętniej określiłabym Finke w jednym słowie: KOLOROFON.

Muszę przyznać, że Twój opis niesamowicie podziałał na moją wyobraźnię. Wchodząc do „Finki” poczujemy przyjemny zapach kawy. Jakie jeszcze są Wasze specjały? Czy produkty, których używacie również są eco?

Stawiamy na naturalność i świeżość. Nasza kawa pochodzi ze Sprawiedliwego Handlu, który zapewnia pracownikom plantacji godziwe wynagrodzenie, a ich dzieciom edukację. I to jest dla nas bardzo ważne. Wypalamy ją lokalnie w krakowskiej palarni, dlatego trafia do nas świeża w kilka dni po wypaleniu.

Drugim flagowym produktem Finki są Infuzy, czyli wódki i inne alkohole, którym za pomocą naturalnych składników nadajemy najróżniejsze smaki. Warto ich spróbować nie tylko solo, znakomicie wzbogacają smak koktajli. W naszych koktajlach używamy świeżych musów owocowych, zrobionych w 100% z prawdziwych owoców.

Magdaleno, dobry pub, to nie tylko pyszne przekąski i ciekawy wystrój, ale także coś dla ucha. Przy jakiej muzyce można pobawić się w „Fince”?

Promujemy granie z czarnych winyli, a na co dzień, gdy nie ma w Fince DJ’ów, można usłyszeć szeroki wybór współczesnej alternatywy.

Jaka jest „Rzepa” na co dzień? Co sprawia Tobie radość? Czym jeszcze się pasjonujesz?

Moim, niestety gdzieś w pośpiechu życia, zgubionym hobby jest krawiectwo i projektowanie. Kurzą się na półkach mojej garderoby dawno zapomniane tkaniny i tak kiedyś upragniona maszyna do szycia. Kurzą się bym mogła do nich wrócić, pewnego dnia…

Wśród tych spraw, które w pośpiechu życia zginęły mniej, są podróże, do takich miejsc, które prostotą przypominają o tym co jest ważne i jednoznacznie uczą tolerancji wskazując na to, że świat może wyglądać tak różnie.

Finkowa rodzina, to wiele ciekawych osobowości. Istniejecie już ponad rok. Jak byś mogła zachęcić ludzi, żeby odważyli się przekroczyć próg „Finki” i zagościć u Was na dłużej?

Jeden z moich wspaniałych nauczycieli w tym zawodzie, Rod Penk właściciel restauracji szczycącej się dwoma gwiazdkami Michelin, powiedział mi, że w gastronomii najważniejsze jest by gościć ludzi tak jakby przyszli z wizytą na herbatę do naszego domu.

Rod odwiedził mnie w Fince, poprosił o herbatę i powiedział, że miał ochotę rozsznurować buty i wyłożyć nogi na pufie, tak dobrze się u nas poczuł.

Nie sądzę bym mogła zaprosić kogokolwiek do Finki bardziej niż On.

Jako kreatywna osoba, z głową pełną pomysłów, zapewne masz również jakieś plany na przyszłość. Wyjaw nam proszę czym planujesz nas jeszcze zaskoczyć?

Tematem najbliższym jest jedzenie w Fince, które to mam nadzieje, pojawi się wkrótce i będzie oczywiście spójne z naszą wizja, czyli świeże, smakowite i naturalne.

Trwają rozmowy o tym jaka będzie kontynuacja konceptu Finki, tu nie uchylę jeszcze rąbka tajemnicy, ale Finka w nieco innej odsłonie w Krakowie lub poza nim pojawi się na pewno.

Dziękuję pięknie za to, że mogliśmy lepiej poznać „Finkę” i Ciebie :)

Rozmawiała: Magdalena Ulbin mamycel.pl

Categories: Artykuły